wtorek, 10 czerwca 2014

2 ~ Kocham cię.

-Proszę przyjechać jeszcze z psychologiem, a najlepiej z seksuologiem, ponieważ to jakiś zboczeniec ! Szybko !- dziewczyna się rozłączyła
-Przepraszam, niech mnie pan puści !- wkurzyła się
-Jestem German - powtórzyłem - Wiem, że chcesz "tego"- pokazałem na siebie -chodź do mnie do domu, złotko.
-Aaaaa ! Pedofil !- krzyknęła i uciekła  na drugi koniec placu.
Karetka przyjechała. Gdy mnie zabierała, zauważyłem, że  ta laska zgubiła portfel. Znalazłem też jest dowód osobisty - Violetta Castillo. 
-Jakie piękne imię- pomyślałem, gdy siłą wrzucano mnie do karetki.

Violetta

Gdy wróciłam z parku, szybko poleciałam pod prysznic. Umyłam włosy i swoje ciało. Wysuszyłam włosy i wytarłam się ręcznikiem.Wypłukałam usta płynem do jamy ustnej i popędziłam do swojego pokoju. Ubrałam moją ulubioną - koronkową pudrową różową sukienkę i wsunęłam szybko baletki na nogi. Jeszcze raz weszłam do łazienki i nałożyłam dość mocny makijaż, chciałam jak najlepiej wyglądać. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Moim oczom ukazał się León- mój chłopak. Uśmiechnęłam się do niego radośnie mówiąc "cześć". 
-Hej- powiedział bez entuzjazmu.
-Czy coś się stało ?-zauważyłam, że nie był w najlepszym humorze. 
-Violetto, lepiej byśmy byli przyjaciółmi- nagle nie wiedziałam co mam zrobić. Nogi trzęsły się jak galareta. Nie wiem, czy miałam być na niego zła, czy raczej smutna. 
-Dlaczego ?- puściła mi się łezka z oka- mówiłeś, że nic nas nie rozdzieli. 
-Ale ... zrozumiałem, że nie ciebie kocham- nagle zza roku tego piętra (mieszka w bloku) wyszła Francesca. Ta Francesca- moja najlepsza przyjaciółka.
-Kocham Fran - podszedł do niej i namiętnie ją pocałował. Dotykali się dziwnie (xd), a León jakby pochłonął jej twarz. 
-wiecie, co ? Myślałam, że to najlepsze w życiu mieć tak wspaniałego chłopaka i najwspanialszą przyjaciółkę pod słońcem. Myliłam się. Teraz nie mam ani jednego z was- nie zważając na to, że mnie nawet nie słuchali, zatrzasnęłam  drzwi przed ich nosem. 
Rzuciłam się na łóżko i gorzko płakałam. Moja poduszka była cała w czarnym tuszu do rzęs, a kołdra miała ślady czerwonej szminki. Myślałam, że oni mnie nie zdradzą. Że León będzie mnie cały czas kochał, a Francesca cały czas będzie moją przyjaciółką. Myliłam się jeszcze raz. Oni nawzajem się kochają, a ja zostałam jak pies na pustyni z 1 szklanką wody.  Tą szklanką był Diego. Pomyślałam, że on mógłby mnie pocieszyć w tej sytuacji. To mój przyjaciel, zawsze może mi pomóc i zawsze ma dla mnie czas. Postanowiłam do niego zadzwonić. Wyjęłam komórkę z torebki i wybrałam numer Diego.
-Hej- powiedziałam smutno.
-Cześć, czy coś się stało Violetto ?- zapytał z troską.
-León mnie zdradził z Francescą. - rozpłakałam się mówiąc to imię. 
-Co ? Czekaj, jutro do niego pójdę i rozprawię się z nim !- powiedział mężnie.
-Nie, nie trzeba. Oni i tak cały czas są przed moim mieszkaniem.
Mówiąc to podeszłam do drzwi i skierowałam telefon na tą "piękną" parę.
-Jak on ci mógł to zrobić ? Zwykły cham, który zachęca każdą dziewczynę tym swoim uśmieszkiem, a potem zdradza z inną. - wkurzył sie.
-Teraz potwierdzam twoje obawy co do tego idioty- uśmiechnęłam się.
-Słuchaj, może  spotkamy się w parku, tam obok szpitala ?-zapytał z nadzieją
-Spoko, z tobą zawsze- uśmiechnęłam się szeroko- Dobra, to przyjdę za 30 min.
-Nie, ja przyjadę. Nie chcę, byś w takim stanie szła sama ulicą.
-To ok. Pa.
Pa.
Rozłączyłam się i poszłam do łazienki poprawić makijaż.

*30 min później*

Gdy już byłam gotowa, usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i moim oczom ukazał się Diego - przystojniejszy niż wcześniej. Gapiłam się jak idiotka w jego piękne oczy.
-Jedziemy ?- zaśmiał się pokazując na kask na motor.
-Jasne.

Gdy byliśmy już przed blokiem, założył mi na głowę kask, zapiał go (ja bym nie umiała) i wsadził z tyłu motoru, a on usiadł przede mną, by mieć dostęp do kierownicy.
-Trzymaj się mnie- powiedział stanowczo- bo mi się jeszcze zabijesz.
Jechaliśmy krótko, lecz bardzo miło. Gdy widać już było park, skręcił w stronę szpitalu i tam zaparkował. Zsiedliśmy z maszyny i przeszliśmy na drugą stronę. Usiadliśmy na najbliższej ławce  rozmawialiśmy.
Śmialiśmy się, opowiadaliśmy sobie różne rzeczy, jak za dawnych lat. Jak miło mieć przy sobie takiego Diego, który jest przy tobie i cię wspiera. Umie rozśmieszyć.
-Słuchaj Violetto. Nie chcę być nachalny- podrapał się z tyłu głowy- ale ... podobasz mi się i to już od jakiegoś czasu.
Nagle przybliżył usta do moich. Nie wiedziałam co zrobić. Również mi się podobał, lecz ja nigdy się nie całowałam ... i tego się obawiałam. Od Leóna musiałam uciekać, lecz Diego jest inny ... przy nim czuję się bezpieczna. Nie odsuwałam się, lecz od razu w jednej sekundzie przyłączyłam moje wargi do jego. Całowałam się po raz pierwszy, z pierwszym prawdziwym, mężnym chłopakiem, wybrankiem mojego serca- Diego Hernandez'em.
Gdy skończyliśmy nasz długi pocałunek, on pierwszy się odezwał.
-Violetto, kocham cię- rzekł do mnie- będziemy razem ?
-Tak- przytuliłam go.
-Zdradzasz mnie kicia ?- nagle usłyszałam głos dorosłego mężczyzny. To był ten facet, którego uratowałam w parku.




c: Dzięki za 3 komy pod tamtym rozdziałem <3
tu też będą te 3 ? ^^
/EDS

środa, 4 czerwca 2014

1 ~ Pieski małe dwa

German

Jak co dzień wstałem ( a raczej sturlikałem się ) z  łóżka. Popędziłem do łazienki i załatwiłem poranną toaletę. Gdy wyszedłem, ubrałem się w moje seksowne wdzianko : Bluzkę z Gumballa i różowe szorty. Nie obeszło się również bez moich pignych tęczowych laczków i czarnych, do kolan skarpetek. Przyrządziłem sobie jajecznice (nie wyszła) a już nic nie było w lodówce, więc zjadłem jabłko. Napiłem się gorącej wody ( z czajnika, biedak nie umie wsypać kawy) i zasiadłem przed telewizorem. Od paru dobrych lat próbuję go włączyć, lecz bez skutku. Gdy zrozumiałem, ze tym razem również nic z tego nie będzie, otworzyłem drzwi, potem je zamknąłem na klucz i wyszedłem na dwór. Szedłem ulicami mojego pięknego Buenos Aires. Zauważyłem, że nadal jest zgięty słup, gdy w niego przywaliłem mając 2 miesiące ( tak mi mama opowiadała), plac zabaw, na którym bawiłem się sam, moi koledzy musieli iść, gdy zawsze przychodziłem. Po prostu nie miałem wyczucia czasu. Nagle zauważyłem chydrant, przy którym zawsze sikał mój pies [*], a ja razem z nim. Pojawiła mi się łezka w oku, przypominając sobie te wszystkie chwile słodkiego dzieciństwa. Nie mogłem opanować łez, rozpłakałem się jak jakiś pięciolatek. Usiadłem na ławce obok jakiegoś pijaka, który nie odsysał się od butelki. Aż w końcu powiedział : 

-Co cię tu młodzieńcze sprowadza ?- i popatrzył na mnie jak na jakieś 8 cudo świata.

-Ja mam 47 lat, proszę pana- wkurzyłem się - co pan tak na mnie te gały wlepia ? (;_;)
-Ehem, no jaaasne - dziwnie się na mnie popatrzył - przecież ubierasz się jak dziewczynka, lub chłopiec z zaburzeniami mózgowymi.
Miałem go dość więc pobiegłem do parku z widocznym fochem na twarzy. 
Gdy dotarłem, usiadłem na ławce niedaleko fontanny. Odsapnąłem, wziąłem głęboki oddech i podszedłem do fontanny. Usiadłem na jej brzegu i zanuciłem " Pieski małe dwa ". Nie wiem dlaczego, ale podbiegł jakiś skater i wrzucił mnie do wody. 
Gdy się odcknąłem, zauważyłem jakąś młodą, ale piekną dziewczynę. Okazało się, że ona wyciągnęła mnie z fontanny i wzywa karetkę. 
-Hej. jestem German - przedstawiłem się i chwyciłem ją za tyłek.

*** 
XD Zakończenie XD
Wiem, że żałosne, ale nie miałam pomysłu ;-;
3 komy next ?

 

 

wtorek, 3 czerwca 2014

Prolog

German ma kryzys wieku średniego. Dziewczyny [ a powinny KOBIETY] wprost za nim szaleją. Ale ten stara jędza nie usiedzi w miejscu i musi ze swoim zadem ruszyć do parku. Wtedy wpada na piękną dziewczynę i ... zakochuje się. Problem jest w tym, że  jest od niego o 30 lat młodsza - jak sprawy się potoczą ?

***
XD
NIE UMIEM PISAĆ PROLOGÓW, NIE ZNIECHĘCAJCIE SIĘ XD
Patrzcie co znalazłam ! A jednak to photoshop !
2 KOMY, DA SIĘ ZROBIĆ ?